poniedziałek, 30 lipca 2012

o11. Gdybym miała karabin...

...to bym go sprzedała i kupiła rower.
Serio. Taki porządny, który by nie skrzypiał, któremu by działały przerzutki i który byłby lekki. Jakby mi zostało z tego karabinu dokupiłabym jeszcze plecak. Turystyczny. A potem bym jeszcze sprzedała gitarę, telefon, komputer i co by tylko się nadawało do sprzedania. Biżuterię. Książki. Spakowałabym do tego plecaka to, co mi zostanie i pojechała na tym rowerze w pizdu zostawiając kartkę "Teraz możecie mnie pocałować w cztery litery".
Szkoda mi tylko psa, bo kto mu będzie kupował psie ciacha?
I jeszcze jednej rzeczy byłoby mi szkoda... I to wszystko.

Mam dzisiaj tak cholernie zły nastrój że albo pójdę sprzątać, albo już nic mi nie pomoże.
A tak na serio to potrzebuję księcia na koniu. Księcia by się jakoś załatwiło i w końcu bym sobie mogła "patatajać". Ale jak do tej pory żadnego nie zdobyłam, chyba jakiś deficyt.

Żeby was nie zostawiać z tek beznadziejnie bezsensownym postem chciałam dać coś z mojego starego zeszytu z wierszami, ale jestem tak wściekła, że chyba nic nie wybiorę.
To dostaniecie jakiś stary kawałek prozy o tytule "Bidul" napisany chyba dosyć dawno.



Duży, szary budynek na obrzeżach miasta. Zamknięty w szponach potężnego ogrodzenia. W środku odrapane ściany, wszędzie schodząca ,,ciemna żółć'' farby, popękany sufit, skrzypiące, albo niedomykające się drzwi. Ciemny korytarz. Ciemny, bo większość żarówek się przepaliła, ale nikt ich nie wymienia. Korytarz się ciągnie, po obu stronach miliony drzwi z numerkami. W każdym z nich stare, zniszczone meble- cztery łóżka, jakaś szafa, biurko, czasem dwa. Na końcu ponurego korytarza znów drzwi, tym razem potężniejsze, z tabliczką ,,Świetlica''. Za nimi wielka sala. Na ścianie bohaterowie z ,,Kubusia Puchatka''. Tu jest już mniej ponuro. Może przez te malunki na ścianach, a może przez porozrzucane w kątach zabawki? A może to przez maluchy siedzące gdzie się da, skupione na zabawie, czy rysowaniu. Niektóre w grupach, niektóre same, w swoim kąciku. Przy oknie siedzi mała Agnieszka. Jest tu właściwie od zawsze, bo jej nikt nie chciał już zanim się urodziła. Teraz ma już siedem lat, ale nigdy do nikogo nie powiedziała ,,mama'' ani ,,tata''. Teraz, z namaszczeniem, ubiera lalkę w śpioszki. A tam, przy stoliku siedzi Antoś. Zawsze, kiedy z kimś rozmawia, mówi, że ,,mama go nie chciała, bo był niegrzeczny''. Za rok pójdzie do Pierwszej Komunii. Z domu pamięta tylko wyzwiska i bicie. Często można go zobaczyć, jak siedzi przy stoliku i rysuje. Kiedyś, w przyszłości chce być malarzem. A naprzeciw Antosia siedzi o rok od niego starsza Basia. Przegląda książeczkę o Brzydkim Kaczątku, ale widać, że bardzo się niecierpliwi. Bo za chwilę przyjdą po nią nowi rodzice. Obiecali jej własnego kucyka, dużo ślicznych lalek i misiów. Ale czy dotrzymają słowa? Tam dalej, w kąciku siedzi Karolinka. Nikt nie mówi na nią inaczej, tylko właśnie Karolinka. Bo kiedy się na nią patrzy, to nie można powiedzieć inaczej. Ale jej i tak jest wszystko jedno, jak na nią mówią. Byleby przytulali. Tak mocno, jak na przykład pani Alutka, opiekunka. Kiedy Karolinka widzi panią Alutkę uśmiecha się. A robi to bardzo rzadko. Ma sześć lat. Ale nie można jej rozśmieszyć słowami. Karolinka od urodzenia nie słyszy, ani nie mówi. Jej mama jej takiej nie chciała. Zostawiła ją pod bramą, malutką, bezbronną. Znalazła ją właśnie pani Alutka. I od razu pokochała. Dzieci też ją pokochały. Ale nie wiedzą, jak mają się z nią bawić, skoro ona nie wie, jak zrobić bal dla lalek, czy bawić się w berka. Dlatego najczęściej siedzi sama w kącie i przytula się do misia. Niedaleko niej siedzi Michaś i próbuje napisać coś dla mamy. Bardzo chcę ładnie pisać każdą literkę, ale nie zawsze mu to wychodzi. Ma siedem lat i widział się ze swoją mamą kilka razy. Kiedyś słyszał, jak opiekunki mówiły, że jest ,,na odwyku''. Michaś nie wie co to znaczy, bo jemu powiedziały, że mamusia jest chora, ale kiedyś lekarze ją wyleczą i wtedy wróci do domu. I będą sobie mieszkać razem, on i mama i będzie fajniej niż dawniej. Bo kiedyś mama go biła i wyzywała. Za to, że pobrudził spodnie. Za to, że wylał wodę na posadzkę. Za to, że zgubił dwa złote.
Ale teraz już go nie bije, ani nie krzyczy. Nawet jak nabroi. Michaś bardzo chce, żeby dalej tak było.
Surowy, szary budynek, dookoła rdzewiejące ogrodzenie. Zniszczone drzwi, krzesła ściany, podłoga i sufit. Dziesiątki łóżeczek, zabawek, szklanek, talerzy, sztućców. I dziesiątki dzieci, które pragną miłości. Ale nie zawsze ją dostają...

poniedziałek, 23 lipca 2012

o10. Co idiotki robią nocą?

Co tam jakieś króliczki Playboy'a. Co tam żony zdradzające mężów. Co tam prostytutki. Co tam imprezowiczki.
Prawdziwie ciekawe jest moje nocne życie.
Chciałam być eko i w ogóle oszczędna, to sobie zgasiłam żarówkę czerpiąc światło z nowo zdobytej świeczki. Która była do... i co chwilę gasła. Pomajtałam trochę, rozlałam wosk po ściankach i głab za zapałki. W kulminacyjnym momencie, kiedy zapałka dosięgała knota, świecy zachciało się tendencji spadkowej i wspomagana siłą grawitacji rąbnęła na biurko, wychodząc z tego wypadku z rysą na szkle. Na biurku leży sobie zamknięty laptop, stos bibelotów, za laptopem monitor od Dziadka Henia (tak nazywamy nasz domowy stacjonarny). Wszystko wyglądało cholernie artystycznie i abstrakcyjnie i chętnie bym to zostawiła (pomijając moje spodnie) ale Mama nie lubi sztuki nowoczesnej, a Tata sprzętu, który nie wygląda jak nowy (szczególnie, jeśli za niego zapłacił). Bo w końcu najbardziej ucierpiał laptop.
I co robić?
Zapadła cisza, mącona jedynie chrapaniem Taty w pokoju obok (jak Mama może spać z kimś takim? Poza tym gada i kopie!).
Podziękowałam wtedy opatrzności za moją plastyczkę, która nam kiedyś powiedziała, jak usunąć plamy z wosku.
Widzieliście kiedyś dziewczynę, która prasuje laptopa przez chusteczkę higieniczną? Widok godny filmu na Jutube.
Co jeszcze robię w nocy? Słucham Kaczmarskiego (nie wiem po jaką cholerę), piję mineralną z butelki po Desperadosie, szukam zgubionych rzeczy i produkuję się, bo wtedy mam najlepszą wenę.
Ach i czasami jeszcze oglądam po raz milionowy ostatnią scenę z "Titanica" i ryczę, że skończyłam 18lat, nie płynęłam po Atlantyku i nie spotkałam faceta z którym chciałam być na całe życie, a który zamarzł i nie będę miała takiej fantastycznej śmierci.
W następnej notce coś konstruktywnego, obiecuję.
Dobranoc i niech się Wam przyśni coś lepszego, niż mi...Może Isla Bonita?


piątek, 20 lipca 2012

oo9. Na tym skrzyżowaniu kierującym pojazdem 1...

Dzisiaj będzie monotematycznie, bo pohejtujemy testy na prawko kat. B.
A z resztą, to jest tak żałosne, że nie ma co hejtować... Bo wiecie, sądzę, iż wiedza, ile trzeba przebywać na terytorium naszej ojczyzny, by dostać polskie prawko jest nam potrzebna jak psu buty... Poza tym, koniecznie musimy wiedzieć, co to jest wymijanie i czym się różni od omijania, tudzież jak kierujący pojazdem powinien postępować w razie znalezienia odciętego palca (cytując Kusię "No na pamiątkę sobie wezmę!"). Ale oczywiście wpierw trzeba wiedzieć, co to jest samochód osobowy, a już koniecznie, co to takiego kolejka turystyczna! Musicie także znać skutki niewłaściwego ustawienia lusterek, nieodśnieżenia szyb, oraz po co robić przeglądy techniczne. Poza tym na pewno przydatna okaże się wiedza, gdzie otrzymać międzynarodowe prawko.
Ludzie, czy wy macie nas za idiotów, którzy nie wiedzą, jakie światło zapala się po żółtym?!
Chyba jednak macie.
Moim zdaniem powinno się załączyć następujące pytania, żeby było jeszcze bardziej głupkowato:

1. Siadanie za kierownicę w stanie skrajnego wyczerpania może skutkować:
A. niemożnością uruchomienia pojazdu samochodowego
B. niemożnością dotarcia do celu
C. zdobyciem dodatkowych punktów karnych, lub otrzymaniem mandatu
2. Kierującemu samochodem osobowym nie wolno:
A. przewozić osób wymiotujących na skutek zatrucia alkoholem
B. wsiadać w brudnym lub mokrym obuwiu do pojazdu
C. przewozić potencjalnie groźnych osób z bronią w ręku
3. Jazdą potencjalnie niebezpieczną określa się tzw jazdę na...
A. ciężki sygnet
B. suchą pachę
C. zimny łokieć
4. Kierujący pojazdem widząc zataczającego się pieszego przez sobą powinien:
A. jechać dalej zakładając, że pieszy za chwilę upadnie i nie wstanie
B. podwieźć pieszego na komisariat jako potencjalne zagrożenie
C. zatrzymać się i krzyknąć "Zdzichu, nie pij więcej!", po czym kontynuować jazdę
5. Kierujący pojazdem samochodowym powinien używać:
A. butów o płaskiej podeszwie, przylegających do stopy
B. butów o możliwie najwyższej podeszwie i ostro zakończonych noskach
C. bosych stóp

Notka z dedykacją dla wszystkich, których czeka egzamin :)

czwartek, 19 lipca 2012

oo8. Matkoboskocudowno, czyli powrót wariatki.

Jeeezu.
Trzecia część opowiadania kiedyś tam, bo zgubiłam plik :\
Chrzanić to.
Jutro,a raczej dzisiaj rano znowu jazda. Miejmy nadzieję, że obejdzie się bez idiotów na drodze.
Moje życie nadal leci jak krew z nosa i nadal boleję nad stratą telefonu, który leży na dnie Jeziora Pątnowskiego,  poza tym wczoraj poczułam się młodsza o 3 lata, kiedy pani w Lidlu na Popiełuszki spytała o dowód (w końcu!). Wyglądam aż tak staro, drogie panie kasjerki? Czy też wam się po prostu nie chce? Ciekawe... W każdym bądź razie, dobrze, że pani się odważyła na takie szaleństwo, jak sprawdzenie dowodu. To było bardzo zaskakujące.
Napisałam słitaśną noteczkę, żebyście wiedzieli, że nadal żyję. Lofciam was, dwukropek gwiazdka.
A teraz dobranoc, cobym jutro nie zabijała ludzi.