środa, 6 listopada 2013

o20. Wow. Uszanowanko. + o Dżizasie, dziwnym facecie i sztuce.

Po jakże długiej nieobecności, witam bardzo serdecznie wszystkich...
Po długiej nieobecności, witam...
Nieważne. Wróciłam z nadzieją, że ktoś będzie chciał czytać moje wypociny (czytaj: tak mi się nudzi, że zaraz meble sobie nowe wystrugam). Przyczyną mojej nudy jest fakt, że uciekłam do liceum zaocznego (tak, uciekłam, nie przeniosłam się), a wszyscy ludzie, albo mnie nie lubią, albo są daleko, albo są zajęci. Tak więc będę sobie skrobać dla zabicia czasu, w którym nie próbuję się uczyć o Platonie, komórkach i innych pierwiastkach.
Wszystko mi się obróciło o 360 stopni i jeszcze tego nie ogarnęłam. Zastanawiam się czasem, czy takie zmiany są dobre.
Koniec pieprzenia o niczym.
Oglądałam dzisiaj TV (sama się dziwię), a konkretniej wiadomości na kanale, który rządzi większością polskich lemingów. Zaabsorbował mnie reportaż o filmie, który zaprezentowano w jakiejś galerii, gdzieś w Polsce, a przeciw któremu żwawo protestują już Mohereczki. Film przedstawia osobnika płci męskiej, który robi jakieś dziwne rzeczy z krzyżem i Jezusem, oczywiście do krzyża przybitym. Tu coś tam całuje, tam coś dotyka, generalnie cholera wie, czy pedał, czy gorliwy katolik, albo co innego jeszcze. Moherki protestują, no bo jak to to? To sztuka ma być?! Sztuka musi mieć granice! A już mi z tym!
Jak dla mnie - sztuka to jest rzecz, o której się nie powinno dyskutować, a już na pewno nie powinny robić tego Mohery, bo dla nich sztuką jest wizerunek Matki Boskiej na ołtarzu (fuck...) i innej sztuki nie kojarzą (no może wyjątki jakieś są, ale nie wchodzę aż tak głęboko w tą społeczność). Bo im przeszkadza, że się ich uczucia religijne obraża. Coś mi się nie wydaje, żeby ten film cokolwiek obrażał, tym bardziej, że twórcą jest (podobno) gorliwy katolik. Owszem, prawo do protestu mają, niech sobie stoją i marzną, ale jak ja pójdę protestować, bo mi się przedstawienie Boga Ojca na ołtarzu nie spodoba, to mnie wywalą z hukiem. Taki to nasz świat sprawiedliwy... A mówili: Nie rób drugiemu co Tobie niemiłe!