piątek, 4 kwietnia 2014

o25. Życiowo w...no bardzo życiowo.

Wróciłam, tym razem pozrzędzić.
No są czasami takie momenty, że tam gdzie blisko jest wszystko ok, ale trochę dalej jest do kitu i co byś nie robił to i tak nic to nie daje. Są i co zrobisz. Jak ty nie masz problemów, to ma ktoś inny (tak, tak, wiem, odkrywcze tak bardzo). Tylko, że ja mam tak, że z tych czyichś problemów tworzy mi się mój własny. Serio. Może ja jestem taki typ człowieka, że jak nie ma, to muszę sobie wymyślić . No może. Tak się tylko zastanawiam, czy ja się może za bardzo przejmuję ludźmi. Ale jak mam się nie przejmować, skoro czuję, że muszę.
Jak ja będę pracować kiedyś to ja nie wiem. Może zdążę się znieczulić?
Się uparłam na tą psychologię. Lepiej bym poszła na marketing jakiś. Albo na jeździectwo.
Nie pójdę na nic, będę sprzątać ulice. Praca dla uczuciowych.


Znowu Bisz, bo nie ma Bisza, to nie ma klimatu :P.