Jutro koniec świata, spamerzy spamują, hejterzy hejtują spamujących spamerów, a inni hejterzy hejtują hejterów hejtujących spamujących spamerów. Chyba przesadziłam z tym syropkiem, ale co tam, przynajmniej nie kaszlę :P.
A ja będę dzisiaj hejtować seriale.
Od jakiegoś czasu niezbyt widuję coś takiego, jak telewizor, bo mam niestrawność po jedzeniu tej papki, którą się tam podaje, więc staram się tego nie tykać. Co jest ciężkie, biorąc pod uwagę to, że w drugim pokoju TV napieprza 24/7 i będzie napieprzać nawet po końcu świata. I w kółko rzucają mi się w oczy księża popierdzielający na rowerze, śmiejący się Kacper Boski, jakaś babka zawijająca w szpilkach po górach, obsługa hotelu 52 (WTF? Skąd oni wytrzasnęli tą nazwę?!), oraz całe stado lekarzy i innego personelu medycznego. A no i owczarek niemiecki skaczący przez okna. Już o tych dziwnych ludziach z ulicy Wspólnej, czy tam innej to nie wspomnę. Codziennie poznaję "Ukrytą prawdę" i pytam siebie "Dlaczego ja", po czym stwierdzam, że to są zbyt "Trudne sprawy" i na pocieszenie czytam "Pamiętniki z wakacji". Bo w drugim pokoju telewizor jest jedyną poznaną przez zamieszkany lud rozrywką i nadaje wszystko, jak leci. Ale to inny temat.
Co jest fajnego/rozwijającego/przyjemnego/dobrego w oglądaniu tasiemców?
Ja też nie wiem.
Pokazują nam ludzi jeżdżących CODZIENNIE taksówką do pracy ("Rodzinka.pl"-Natalia Boska), na wyraz inteligentne zwierzęta ("Komisarz Alex"), miasta w których przestępczość przekroczyła nawet amerykańskie rekordy ("Ojciec Mateusz"), ludzi umierających w dziwnych okolicznościach ("M jak miłosć"), poginających po chacie w wyjściowych buciorach, budzących się w pełnej tapecie na buźce (y...wszędzie i wszyscy). Poza tym jeśli mówimy o serialach typu "Rodzinka.pl", czy jej starsza siostra - "Rodzina zastępcza", to czy ci ludzie nie są jakby nadmiernie szczęśliwi i bogaci? Nawet nie wspominam o tym jakże popularnym serialu gdzie wszyscy byli już w związkach ze wszystkimi. A już najbardziej lubię w tasiemcach mijający czas. W ciągu pięciu odcinków rodzi się multum dzieci i co najmniej trzech bohaterów umiera, albo wyjeżdża za granicę. Po roku nieoglądania trafiłam na swój niegdyś ulubiony serial i spytałam na głos "Gdzie są ci ludzie? I od kiedy Leśna Góra wygląda...tak?! A ci wszyscy to kto?". Największy w historii przewrót majowy. "Na dobre i na złe" ma dziwnych reżyserów. Jak po pięciu latach rzucił mi się na oczy "Klan" to nadal był Rysiu, ten cały pan doktor z żoną i jego dziwny kolega "wrzeczysamej", oraz jego żona "absolutnie!" no i ta moja ulubiona kobitka od "omatkoty...!". Nie rozumiem tego, ale zostawmy ten wątek.
Super są seriale paradokumentalne. Jedna kobieta gra córkę i żonę, są intrygi, jest akcja, oj dzieje się, dzieje! Ta romantyczna miłość Dariusza i Karoliny, ten straszny przypadek pomylenia sedesu z bidetem, jakiś wampir, no i spektakularna Beata i jej mięsny jeż. Po co u licha ludzie to oglądają?
Zostawiam Was z pytaniem na ustach i idę prasować obrus, co by było na czym jeść na wigilii klasowej.