Nienawidzę pierwszych postów. Po prostu nie cierpię. Wszystko przez to, że zapomniałam loginu i hasła do Onetu. Tak, też nie wiem, jak to się stało.
Mam totalny burdel w pokoju , siedzę z laptopem na kolanach, słucham Vanessy Mae i wyżeram Nutellę prosto ze słoika. A powinnam być w szkole na ludzką logikę, prawda? Ale nie, ja tu siedzę i mam ewidentny kryzys. Stan w którym olewam wszystko i kompletnie mnie by nie obeszło, gdyby mi ktoś powiedział, że został mi dzień życia. Dalej bym siedziała i żarła Nutellę. Z resztą, przyzwyczaiłam się, moje życie od kilku miesięcy tak wygląda. Rano leki, wieczorem leki i na tym się kończy jakaś prawidłowość, bo reszta to już zależy od tego, czy mam w ogóle siłę żyć, czy nie. Leki...Za każdym razem, kiedy łykam to cholerne świństwo, które ma mi pomagać, zastanawiam się, ile już na to wszystko wydałam. Na sto procent zaliczyłabym już kilka godzin jazdy konnej, ale nie, ja mam depresję i muszę się leczyć psychiatrycznie za stówę od wizyty i kupować leki cholera wie, za ile.
Nie wierzę, że to powiedziałam.
Mam depresję z zaburzeniami lękowymi.
,,Absit, wariatka!" Jakeście sobie tak pomyśleli, to wybaczam. W sumie macie rację, jeśli wyżeranie Nutelli ze słoika i leczenie psychiatryczne uznajecie za wariactwo. Bo w sumie to nie jest tak, jak wam się może wydawać. Nie posiadam niestety żółtych papierów, nie robię dziwnych rzeczy, jak wkładanie jajka do mikrofali i jak na razie mnie nie zamknęli. Ja mam po prostu chroniczną niechęć do życia i fobię szkolną. I- wierzcie, lub nie - to cholernie utrudnia życie, jak się chce, a się nie może.
Poza tym, wszystko ze mną ok.
Następny post będzie bardziej normalny, obiecuję.