poniedziałek, 10 grudnia 2012

o17. Dziwny post o charakterze egzystencjonalnym

Włączyłam sobie Tatu i przeczytałam całego bloga.
Nie, nie wyciągnęłam żadnych wniosków. Po prostu miałam zajęcie na jakieś 10 minut :)
Siedzę i próbuję się zebrać w sobie, żeby napisać o kilku ważnych rzeczach, które poniekąd w magiczny sposób utrudniają mi życie, ale im bardziej nad tym myślę, tym bardziej wydaje mi się to głupie i egoistyczne. Więc, przykro mi, ale nie będzie posta o moich problemach psychicznych (ale na przyszłość radzę zapamiętać, że jestem kopnięta, to Wam może uratować życie ;)).
Mam dzisiaj średnio dobry dzień i jedyna rzecz, która mnie cieszy, to to, że mój pies reaguje na śnieg tak samo, jak ja. Czyli jak idiota, który zobaczył bateryjkę. Bo reszta domowników chodzi i zrzędzi jakby byli starsi o co najmniej 40 lat. Ocieć zrzędzi, że nie ma pieniędzy i pracy. Mamcia zrzędzi, że ma pracę, ale nie ma pieniędzy, między tym zrzędzeniem truje mi głowę, że nie pokazuję jej zawartości mojego bloga i Fejsa (heloł?!) i dzierga bombki. Dzierga i dzierga i dzierga, a Ocieć ogląda w TV wszystko jak leci.
Dobra, skoro ludzie się składają na kasę dla chorych dzieci, to niech ktoś mi się zrzuci na testy DNA? Bo ja muszę mieć pewność, że ja jestem dzieckiem swoich rodziców. Bo to mi się wydaje mało możliwe. Chociaż mówią, że ni ch*j, bo jestem za podobna :|. Nie żebym była pustakiem, ale jakim cudem ja jestem dzieckiem dwóch w taki cholernie ogromny sposób ograniczonych ludzi?!
Zaraz się zamknę w sobie i będę rozmawiała ze swoim wnętrzem, bo nie ma z kim (Dżeki po minucie mojego monologu uśmiecha się jak debil i drepta gdzieś, po czym wraca z piłką, czy innym swoim instrumentem roboczym. Chociaż on nie udaje, że mnie rozumie, albo, że chce zrozumieć). Chociaż kurde, mnie się nie da zrozumieć, więc czego ja chcę?
No dobra, nie da się, ale kilka osób jest blisko celu ;). Ale te osoby ze mną nie mieszkają, ku mojej rozpaczy :|. Niedługo zacznę sobie wymyślać ludzi i z nimi gadać. Bo do siebie, to już gadam :D. Polecam, fajne uczucie ;)
Mam ochotę kupić sobie siekierkę i kogoś zaciupać. Wsadzą mnie do wariatkowa i będę się utrzymywała za wasze podatki.
Przed chwilą oberwałam za dobitne wyrażenie swojej dezaprobaty wobec Oćća, któremu się nie podoba słuchana przeze mnie muzyka(generalizując - wyśmiał ją). Powiedziałam to, co każdy Polak by powiedział i usłyszałam, że jestem niewychowana.
Ta, jak oni się kłócą i mają takie słowa jako przecinki to ja NIC  nie mogę powiedzieć.
Wierzcie mi ,w psychiatryku jest normalniej, niż u mnie w domu. (Kusia potwierdzi!).
Wracając do siekierki, jutro mam historię. Świetna okazja, tylko nie zdążę z siekierką :(. Psyklo.
Co do słuchania Tatu - wiecie, że one nie były lesbijkami? To był pomysł jakiegoś niespełnionego psychologa, który był ich managerem. Udawanie uczuć między nimi miało służyć wywoływaniu większego szumu wokół. Mi się wydaje, że to było trochę eksperymentatorskie i szkoda, że ten pan nie napisał na ten temat pracy doktorskiej, no ale cóż. A tak na serio, to czy ktokolwiek wie, o czym one śpiewają? Nie, bo nikomu się nie chce tego tłumaczyć i lepiej słuchać papki o tym jaki styl ma zespół Psy, albo o Telo, który poszedł na imprezę. Gratuluję, jesteście super.
I potem mnie nikt nie rozumie. Bo mówię o rzeczach nie z tego świata. Gdybym na dokładkę zaserwowała informację o tym, że lubię oglądać flaki i jeść przy tym tosty, przy moim porodzie ginekolog uciekł z sali i mam fobię szkolną, poza tym twierdzę, że Titanic nadal płynie, to...
No właśnie, co?
Poza tym coraz bardziej zaczynam wierzyć w katolickiego boga, bo tylko on mógł wymyślić takie dziwadło jak ja.
Amen.
I na koniec, już prawie tradycyjnie, dobra muzyka :)