Na serio, taki porządny święty spokój.
Miała być choinka. Nie ma. Miała być jemioła. Nie ma i chyba nie będzie. Miał być śnieg. Nie ma. Miałam schudnąć. Przytyłam. Miało być fajnie i rewelacyjnie. A jest, w dupę jeża, źle.
A na to wszystko chodzę zasmarkana i mam problem natury społecznej.
A święta w poniedziałek. Piątkowa apokalipsa to podobno bujda na resorach, więc nie ma na co liczyć.
Chciałabym być o jakieś 12 lat młodsza i żeby moim jedynym problemem było to, gdzie rodzice schowali prezenty i czy karp w tym roku będzie dobry i mało ościsty.
A teraz mam stoi innych problemów i kupę kurzu dosłownie w każdym miejscu w moim pokoju. Mamcia twierdzi, że najlepszym sposobem na zły humor jest sprzątanie. Jak ja zacznę sprzątać, to rozwalę pół domu. Dobra, może jednak posprzątam.
Wesołej przedświątecznej gorączki.
I kupcie dobrego karpia.