...to może lepiej poczytaj najświeższe wiadomości, aniżeli ten post :3.
Słowem wstępu:
Tak, wiem, znów wracamy do sprawy wieku, bycia dorosłym i innych pierdół. Trudno. Wiem, że maj się skończył, ale jak dla mnie nadal jest kwiecień. Tak jakoś się zacięłam :)
Maj, jak wszyscy wiemy, magicznym miesiącem jest. Ptaszki śpiewają, słoneczko świeci, a maturzyści zakuwają. Będąc w swoim rodzinnym mieście miałam okazję obserwować tych oto osobników wracających właśnie z egzaminów ustnych. I naprawdę, ale to serio nie chcę tutaj obrazić kogokolwiek a maturzystów tegorocznych szczególnie, ale wiecie co sobie pomyślałam widząc odstawionych na galowo absolwentów szkół średnich?
Dzieciaki.
Dokładnie tak. Dzieciaki. A kiedy JA w takim razie pisałam maturę? Rok temu.
Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego i w jaki sposób przez rok można się tak diametralnie zestarzeć? Nagle zaczęło mi się wydawać, jakbym była co najmniej o 5 lat starsza od tych "dzieciaków". Dlaczego właściwie wydali mi się tacy dziecinni?
Raczej średnio umiem znaleźć odpowiedzi na te pytania. A w ogóle jak widząc kogoś można ocenić jego doświadczenie życiowe? Nie wiem. Może to w moim postrzeganiu ludzi jest problem.
Może ten rok był tak obfitujący w nowe doświadczenia, że - w moim mniemaniu - dłużył się jak 5 lat? Może moje życie zmieniło się tak bardzo, że przestałam się utożsamiać z nieco młodszymi od siebie? Może.
Wynika z tego jasna oczywistość, że czas nie jest miarą życia, a wiek jest przydatny tylko w metryce.
Będąc przy tym temacie - nadal zastanawiam się, dlaczego w tym kraju (dobra, nie tylko w tym) osoby starsze traktuje się z taką czcią. Dobra ok, komuś się należy jakiś profit z racji wieku, ale po co do tego dodawać stwierdzenie, że starszy jest mądrzejszy? Może wcale nie jest. Jeśli jest głupi, to nadrabia roszczeniowością. Szczególnie jest to popularne w wąskiej grupie kobiet z pokroju Madame Moher. Bo one są w podeszłym wieku i im się wszystko NALEŻY. Od miejsca siedzącego w tramwaju po cześć i chwałę dla ich mądrości życiowej. Ich pasją życiową jest szerzenie szeroko pojętej religijności (a szczególnie źle pojętej), dawanie (nie)dobrych rad i ogólne uprzykrzanie życia. Z powodzeniem zajmują się także modelingiem, dając cotygodniowe niedzielne pokazy na Msza Fashion Hour. Na tejże imprezie ukazują także w pełnej krasie piękno swojego głosu. Właśnie dlatego przez cały tydzień muszą codziennie jeździć do lekarzy rożnych specjalności (koniecznie na siedząco), żeby w niedzielę być w wyśmienitej formie. Ich guru jest człowiek w podobnym wieku który rządzi całym światem, rzuca piorunami i takie inne, ale nikt go nie widział (na trzeźwo). Podobno ujawnia się w osobie niejakiego Księdza Proboszcza, który jest istotą nieomylną i częstuje opłatkiem (ale winem już nie). Przyjmuje on dary wdzięczności za bycie nieomylnym w postaci polskich złotych i rozporządza nimi według woli własnej. Madame Moher zawsze, ale to zawsze jest na wojnie toczonej z Niewychowaną Młodzieżą. Jak uniknąć bitwy? Kilka prostych zasad:
1. Do sklepu wchodź zawsze z koszykiem, nawet jak idziesz po butelkę wody!
2. Nawet jeżeli źle się czujesz i ściąga cię grawitacja, MUSISZ wstać, kiedy Moherka wsiada do pojazdu komunikacji zbiorowej. Nawet jeśli w pobliżu jest tuzin wolnych miejsc.
3. Nie mów głośno, że jesteś niewierzący/a.
4. W ogóle nic nie mów.
5. Oddaj Księdzu Proboszczowi całą wypłatę, a na pewno zostaniesz doceniony/a i zbawiony/a na wieki.
6. Jeżeli Moherka potrzebuje na bilet daj jej wszystko co masz, nawet jeśli nie masz.
7. Jeśli trwa bitwa o łupy, a szczególnie karpia, wycofaj się. Nie masz szans. Potem uszanuj to, że Moherka byłą dzielna w walce i przemilcz fakt, że krata jej koszyka wbija ci się poniżej kręgosłupa.
8. Nie słuchaj metalu, rocka, w ogóle nie słuchaj muzyki, bo to dzieło szatana.
9. Ani nawet nie myśl, żeby jechać na Woodstock, bo tam wszyscy są opętani. WSZYSCY.
Nie dostajesz jednak gwarancji, że stosując się do tych reguł zostaniesz zaakceptowany/a, więc przygotuj się na rozczarowanie.
Jest jedno ekstra wyjście z sytuacji. Zostań krwawym mścicielem, czyli lekarzem specjalistą, panią z ZUSu, kierowcą/motorniczym, kimkolwiek, kto ma władzę nad bytem Moherek.
Wszystko, tylko nie ratownik medyczny, bo ilość bluzg pod twoim adresem sięgnie większej liczby niż najwyższa kumulacja w totku. I wtedy to ty będziesz miał/a rację, a i tak nic z tym nie zrobisz :).
Epilog (jak ktoś jednak się poczuł urażony)
Nie mam na celu obrażania katolików jako takich, ale katolickiego ciemnogrodu, w którym wtyka się ludziom bzdury i traktuje jak głupie owieczki, które pójdą, gdzie je pies zagoni, a także hipokrytów, którzy zaraz po zjedzenie opłatka bluzgają kogo popadnie.Tyle w temacie. A bezpośredniego postu o religii w naszym kraju sobie oszczędzę ;)