Dzisiaj będzie na temat, który wkurza mnie już dosyć długo.
Hejterzy Facebooka.
Znaaaacie. Nie mówcie, że nie.
"Fejs to pożeracz czasu, nie masz tylu znajomych w realu, żyjesz w świecie, którego nie ma, bla bla bla"
Wiecie co? Wypchajcie się.
Jestem biedna, moi znajomi są biedni, nie stać nas na rozmowy i SMS'y, mamy do siebie daleko, to co, mamy olać fejsa i tym samym siebie nawzajem, bo nie możemy się spotkać w realu ani pogadać przez telefon?! Do k***y nędzy, zastanówcie się.
Przepraszam za użycie tego strasznego czasownika jakim jest "zastanowić się". Wiem, zgorszyłam Was.
Nie zabraniam nikomu żyć bez fejsa, czy w jakikolwiek inny sposób. Ale do cholery, nie róbcie z tego religii i nie pukajcie do drzwi mojego rozumu jak Świadkowie Jehowy!
Eeee...A może to działa w inny sposób, hę? Odeszli od fejsa, a teraz szukają znajomych w realu i mają z tym problem, więc zmuszają innych do robienia tego samego?
Sam Pan Bóg raczy wiedzieć, o co tym ludziom chodzi. Bo nie wierzę, że oni chcą poprawić mój byt, bo świat jest na to za chamski. Facebooka chcą zniszczyć? Ludzi wkurzać? Gospodarkę zawalić?
Nie wiem.
Sprawa numer dwa.
Lubienie swojego statusu. Cholera, jak coś lubię, to będę to lubiła. Opublikuję sobie cytat z ulubionej książki, to co w tym złego, że lubię? Jak bym nie lubiła to bym nie publikowała!
Inna rzecz - sam status. Pamiętacie jeszcze czasu Gadu - Gadu? Tam też było coś takiego jak STATUS i można było sobie w tym STATUSIE napisać "Smutno mi, średnik nawias" i jakoś nikt się do tego nie przywalał, więc dlaczego teraz w STATUSIE na fejsie nie mogę sobie napisać "Mam zły dzień, wszystko jest do kitu", bo zaraz dostanę komentarz "Wzruszyła mnie twoja historia", albo "To bardzo ciekawe!". Tak się czuję, więc tak sobie ustawiam, tak mi się podoba i już. Bo może potrzebuję jakiejś pociechy od kogoś życzliwego, a nie głupich komentarzy? Albo potrzebuję spokoju? Albo mam potrzebę powiedzenia całemu światu, że mam zły humor?! Albo cokolwiek?!
Ludzie. Apeluję do waszych piątych klepek. Uruchomcie je, przydają się. Naprawdę. Może macie do tego jakiś guziczek (może akurat w innej części ciała niż głowa), albo jak walniecie głową w coś to się włączy, albo może poproście (lub nie prośbie, może sam się nawinie) kogo, niech Wam przywali. Ale włączcie myślenie. Logiczne, nie jakieś takie nijakie. Będę wdzięczna. A i jeszcze jedno...
Jak macie się wpierdalać to w swoje życie.
Dziękuję, dobranoc.
środa, 10 października 2012
piątek, 5 października 2012
o14. Cingciungniungtatungakamkam opa gangnam stajl!
Po świetlistym czasie "Nosa nosa..." mamy nowy hit.
Jest tak świetny, że nie da się go przerobić na misheard, nad czym boleję. Jest też tak świetny, że nikt nic z niego nie rozumie. "Nosa..." miało fabułę : poszedł na imprezkę, spotkał laskę, chciał ją złapać, ale nie mógł. A "Gangnam Style" ma...cóż, ma "Gangnam Style". I nic poza tym. I do tego powtórzone tyle razy, że mój mózg robi się breją. To już wolałam Gotye bolejącego nad tym, że kogoś znał i już nie zna, czy Telo, chcącego złapać laskę.
Cholera, może to się wkręca. Cholera, może przy tym się można bawić w klubie.
Ale dlaczego tego słuchać?!
Dobra. Słuchanie, słuchaniem. Ale widzenie w tym jakiejś wartości to już przesada.
Nie chciałabym się obudzić któregoś dnia i stwierdzić, że jakiś Azjata w śmiesznych okularkach pożarł doszczętnie Chopina, Mozarta, czy choćby Epicę, czy cokolwiek innego!
1sze miejsce na liśćie Jutuba. To już gość od amelinium jest bardziej sensowny! Przynajmniej wiemy jak malować traktor, ludzie!
Czuję się tak zgorszona jakby mi ktoś podał spaghetti bolognese z niedogotowanym makaronem i bez mięsa.
Czy Jutube nie miało przypadkiem służyć promowaniu ludzi o większych aparycjach niż Psy, Telo, albo Tacabro (ten od jakże mądrego i posiadającego przesłanie hitu "Tacata").
Z żałości pójdę na jakiś kierunek techniczny i zostanę żeńską wersją Jigsaw'a.
Jest tak świetny, że nie da się go przerobić na misheard, nad czym boleję. Jest też tak świetny, że nikt nic z niego nie rozumie. "Nosa..." miało fabułę : poszedł na imprezkę, spotkał laskę, chciał ją złapać, ale nie mógł. A "Gangnam Style" ma...cóż, ma "Gangnam Style". I nic poza tym. I do tego powtórzone tyle razy, że mój mózg robi się breją. To już wolałam Gotye bolejącego nad tym, że kogoś znał i już nie zna, czy Telo, chcącego złapać laskę.
Cholera, może to się wkręca. Cholera, może przy tym się można bawić w klubie.
Ale dlaczego tego słuchać?!
Dobra. Słuchanie, słuchaniem. Ale widzenie w tym jakiejś wartości to już przesada.
Nie chciałabym się obudzić któregoś dnia i stwierdzić, że jakiś Azjata w śmiesznych okularkach pożarł doszczętnie Chopina, Mozarta, czy choćby Epicę, czy cokolwiek innego!
1sze miejsce na liśćie Jutuba. To już gość od amelinium jest bardziej sensowny! Przynajmniej wiemy jak malować traktor, ludzie!
Czuję się tak zgorszona jakby mi ktoś podał spaghetti bolognese z niedogotowanym makaronem i bez mięsa.
Czy Jutube nie miało przypadkiem służyć promowaniu ludzi o większych aparycjach niż Psy, Telo, albo Tacabro (ten od jakże mądrego i posiadającego przesłanie hitu "Tacata").
Z żałości pójdę na jakiś kierunek techniczny i zostanę żeńską wersją Jigsaw'a.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)